poniedziałek, 12 sierpnia 2019

Prawo naturalne


Prawo naturalne

Częstym argumentem wysuwanym przez konserwatystów przeciwko legalizacji związków jednopłciowych jest to, że takie rozwiązania prawne mają być niezgodne z tzw. prawem naturalnym.  Na ogół jednak nie mówi się, czym owo „prawo naturalne” miało by być. I nie jest to, moim zdaniem, działanie przypadkowe. Chodzi, jak sądzę, o to, by zasugerować, iż istnienie prawa naturalnego jest czymś oczywistym i intuicyjnie zrozumiałym. Ne potrzeba wtedy ani odróżniać własnej koncepcji prawa naturalnego od innych koncepcji — a na przestrzeni dziejów sformułowano ich wiele. Nie trzeba także przytaczać argumentów, które uzasadnią, że ta a nie inna koncepcja jest lepsza czy zwyczajnie prawdziwa. Można pominąć również to, że odwołania do prawa naturalnego służyły za uzasadnienie zarówno rewolucji społecznych, jak i prób utrzymania dawnego, konserwatywnego porządku.
Najogólniej mówiąc prawo naturalne rozumie się jako „prawo, którego my nie ustanawiamy, lecz które zastajemy gotowe, niezależne od naszych konwencji, obyczajów i ustaw, a które daje nam naczelne reguły normatywne: do tych reguł konstytucje i kodeksy nasze mają się odwoływać i do nich stosować, jeśli zasługują na to, by je sprawiedliwymi nazwać” (Leszek Kołakowski). Prawo naturalne stanowić ma zatem normę dla prawa stanowionego, które powinniśmy odrzucać zawsze wtedy, gdy jest niezgodne z prawem naturalnym.
Obrońcy koncepcji prawa naturalnego, jak przywołany już Kołakowski czy Leo Strauss, utrzymują, że musi istnieć jakiś hamulec bezpieczeństwa, który pozwoli bronić się przed prawem co prawda ustanowionym legalnie, ale nieludzkim. Wspomina się przy tej okazji często o ustawach norymberskich czy kodeksach stalinowskich. Słusznie też wywodzi się, że idea prawa naturalnego nie musi być związana ze światopoglądem religijnym. Niemniej, co także jest prawdą, „zagadnienie prawa naturalnego przedstawia się dzisiaj jako sprawa lojalności partyjnej. Patrząc wokoło, widzimy dwa wrogie obozy, mocno obwarowane i ściśle strzeżone. Jeden zajmują liberałowie spod różnych znaków, drugi katoliccy i niekatoliccy uczniowie Tomasza z Akwinu” (Leo Strauss). Liberałowie, ale nie tylko oni, chętniej odwołują się do praw człowieka, które w sposób bezpośredni wskazują na podmiotowe aspekty prawa, wskazują na godność, równość i wolność ludzi. Do prawa naturalnego częściej odwołują się konserwatyści, zwłaszcza związani z tradycją katolicką. Wtedy odniesienie do prawa naturalnego wiąże się z odniesieniem do nauki społecznej Kościoła i do doktryny tomistycznej, jako najbardziej klasycznego ujęcia doktryny prawnonaturalnej.
W Katechizmie Kościoła Katolickiego czytamy: „Prawo naturalne wyraża pierwsze i istotne zasady kierujące życiem moralnym. Jego punktem odniesienia jest zarówno dążenie do Boga, który jest źródłem i sędzią wszelkiego dobra, oraz poddanie się Mu, jak również uznanie drugiego człowieka za równego sobie. Główne przepisy prawa naturalnego zostały wyłożone w Dekalogu. Prawo to jest nazywane prawem naturalnym nie dlatego, że odnosi się do natury istot nierozumnych, lecz dlatego, że rozum, który je ogłasza, należy do natury człowieka” (nr 1955). Z kolejnych punktów dowiadujemy się, że prawo naturalne jest uniwersalne i niezmienne, a także, że jest „doskonałym dziełem Stwórcy” i „dostarcza solidnych podstaw, na których człowiek może wznosić budowlę zasad moralnych”. W sformułowaniach tych słychać echo doktryny Akwinaty, zdaniem którego prawo naturalne jest odbiciem prawa wiecznego w umyśle człowieka. Ks. Dominik Drapiewski dodaje słusznie, że „Tomasz uznaje istnienie innych niż rozum drogowskazów prawa naturalnego”, choćby „skłonności naturalne” łączące nas ze światem zwierząt. Zauważa też, że „prawo naturalne wyraża się w sposób bierny w naturalnych skłonnościach człowieka”. Problem, który w przypadku tej koncepcji prawa naturalnego narzuca się jako pierwszy to pomieszanie sfery objawienia i rozumu, a także dziedziny prawa naturalnego i prawa objawionego. Zarzut te stawiał dla przykładu Leo Strauss.
Kolejny i wcale nie mniej ważny problem, to pomieszanie ze sobą porządku biologicznego i metafizycznego. Zwolennicy prawa naturalnego w wykładni katolickiej przypisują człowiekowi metafizycznie rozumianą »istotę«, którą realizuje on w swoim życiu. Fundamentalnymi składnikami tej natury jest zdolność do rozmnażania się, której podporządkowuje się relacje miłosne. Związki jednopłciowe są w tej optyce nienaturalne, gdyż, jak ujęła to kiedyś posłanka Krystyna Pawłowicz, są jałowe. Takie stawianie sprawy jest problematyczne co najmniej z dwóch powodów.
Po pierwsze, zarówno klasyczna, arystotelesowska, jak i tomistyczna (katolicka) koncepcja prawa naturalnego mają charakter teleologiczny, czyli ukierunkowany na jakiś zewnętrzny, obiektywny cel. Współgrała ona z dawnym poglądem na świat, w którym każdy byt z natury ukierunkowany był na realizację określonego celu. Współczesne nauki przyrodnicze podważyły teleologiczną koncepcję świata, co spowodowało, że „natura”, o której mowa w prawie naturalnym, przestała mieć charakter uniwersalny. A człowiek, poprzez swoją „naturę ukierunkowaną na cel”, przeciwstawiony został reszcie przyrody. Co ciekawe, jeszcze w latach pięćdziesiątych Strauss mógł żywić przekonanie, że spór o koncepcję wszechświata wygrały nauki przyrodnicze, z czym muszą liczyć się także „uczniowie Arystotelesa i Tomasza z Akwinu”. Sprawa ta nie jest jednak taka prosta. Próbuje się dziś bowiem dyskredytować teorię ewolucji i promować tzw. teorię inteligentnego projektu czy inne formy kreacjonizmu. Tomiści uprawiają też nadal „fizykę filozoficzną”, w której rozważania o przyrodzie prowadzi się w nieprzystającym do nauk przyrodniczych języku Arystotelesa i Tomasza, opisując świat jako ukierunkowany ku celowi. (Aby się o tym przekonać, wystarczy wziąć do ręki wydane przez Radio Maryja Wprowadzenie do filozofii). Niekiedy próbuje się też tak przedstawiać ewolucję, by dostrzec w niej zorientowanie na cel. Takiej manipulacji dopuścili się choćby akademicy związani z  Akademickim Klubem Obywatelskim im. Lecha Kaczyńskiego. Biologowie z Komitetu Biologii Ewolucyjnej i Teoretycznej PAN  w uchwalonym stanowisku pisali: „W oświadczeniu AKO czytamy, że »najważniejszym zadaniem każdego gatunku jest przekazanie genów następnemu pokoleniu. Stanowi ono motor ewolucji«. Zwracamy uwagę, że ewolucja nie jest procesem celowym, w związku z czym gatunki nie mają żadnych »zadań«”.  Przypomnieli też, że „teoria ewolucji pokazuje, że można propagować swoje geny nie rozmnażając się, a zamiast tego zwiększać liczbę odchowanego potomstwa swych krewnych poprzez udzielanie im pomocy. Przykładem na to są chociażby robotnice społecznych owadów. Jest to wiedza elementarna, którą dysponuje każdy student biologii” oraz że „ewolucja nie tworzy żadnych norm, to społeczeństwa je tworzą. Próby posługiwania się przy tym źle rozumianą teorią ewolucji bardzo źle się kojarzą, służyły bowiem w przeszłości do uzasadniania rasizmu i krzewienia nietolerancji”. Innymi słowy, nie jest możliwe odwoływanie się do biologicznej „natury” człowieka czy do procesów ewolucyjnych, by uzasadniać istnienie jakiegoś prawa naturalnego, które z kolei ma być niepodważalną podstawą np. dla uznawania gejów za nienormalnych. Co więcej, na kanwie danych biologicznych można wnosić, że człowiekowi właściwa jest inwencja i że, jak pisał socjobiolog J. M. Smith natura ludzka składa się „ze zdolności rozwinięcia wielu różnych typów zachowania się w różnych warunkach”. Zgadza się to ze słowami Marka Piechowiaka, który w ramach wnikliwej interpretacji doktryny Tomasza z Akwinu stwierdza: „wola w wielu przypadkach dopiero wyznacza właściwie człowiekowi dobro-cel. Bez ludzkiej decyzji konkretne dobro dla osoby w wielu przypadkach nie jest zdeterminowane naturą człowieka i okolicznościami działania. Nawet doskonałe poznanie ludzkiej natury i okoliczności działania (w tym indywidualnych predyspozycji i cech) nie pozwala jednoznacznie określić drogi życia prowadzącej do pełni rozwoju”.
 Po drugie, przesadnie biologiczne odczytanie praw natury prowadzi do czegoś, co nazywa się błędem naturalistycznym. Polega on „na nieuprawnionym nadawaniu normatywnej mocy temu, co w naturze — zwłaszcza tak zwanej biologicznej naturze człowieka — zastane. […] Traktowanie wszystkiego, co zastane, jako zgodne z boskim, nienaruszalnym prawe, stawia pod znakiem zapytania całą ludzką aktywność zmierzającą do usprawnienia życia i działania człowieka. Moralnie podejrzane lub wręcz naganne byłoby w tej perspektywie np. budowanie samolotów i korzystanie z nich; gdyby Pan Bóg chciał, żeby człowiek latał, to by mu dał skrzydła. Nawet leczenie niektórych ułomności okazać się może moralnie dwuznaczne” (Andrzej Szostek).
Warto również pamiętać, że traktowanie społeczeństwa jako organizmu to metafora dość zwodnicza. Francuski filozof i lekarz, Georges Canguilhem, znakomicie wskazał różnice między organizmem a społeczeństwem. Obejmują one m.in. brak wewnętrznej celowości społeczeństwa, dystans między »organami« społecznymi, które nie muszą współwystępować ze sobą, a także to, że zespół reguł składających nie na porządek społeczny wymaga uświadomienia, podtrzymywania i troski. Organy społeczne („kolektywne środki techniczne, jakimi człowiek dysponuje”) są też zewnętrzne wobec człowieka i właśnie dlatego można nimi dysponować i je zmieniać.

Literatura:
Canguilhem, G., Normalne i patologiczne, przeł. P. Pieniążek, słowo/obraz terytoria, Gdańsk 2000.
Drapiewski D., Prawo naturalne w ujęciu św. Tomasza z Akwinu, „Perspectiva. Legnickie Studia Teoloiczno-Historyczne”, r. IV, 2005, nr 2.  
Kołakowski, L., O prawie naturalnym, „Ius et Lex”, 2002, nr 1.
Piechowiak, M., „Prawo naturalne w prawa człowieka”, w: Substancja-Natura-Prawo naturalne, A. Maryniarczyk i in. (red.), PTTA, Lublin 2006.
Stawrowski, P., Wstęp do książki »Prawo naturalne a ład polityczny«, Teologia Polityczna.
Strauss, L., Prawo naturalne w świetle historii, przeł. T. Górski, PAX, Warszawa 1969.
Szostek, A., „Prawo naturalne jako podstawa działania człowieka (normatywność natury ludzkiej”, w: Substancja-Natura-Prawo naturalne, A. Maryniarczyk i in. (red.), PTTA, Lublin 2006.
Teoria ewolucji nie daje argumentów do wygłaszania sądów moralnych, Komitet Biologii Ewolucyjnej i Teoretycznej PAN.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Mowa nienawiści

Mowa nienawiści Zakres pojęcia „mowa nienawiści” rozciągany bywa tak bardzo, że pojęcie to przestaje być użyteczne. Nie każdy przykł...