Prawo naturalne
Częstym argumentem wysuwanym przez
konserwatystów przeciwko legalizacji związków jednopłciowych jest to, że takie
rozwiązania prawne mają być niezgodne z tzw. prawem naturalnym. Na ogół jednak nie mówi się, czym owo „prawo
naturalne” miało by być. I nie jest to, moim zdaniem, działanie przypadkowe.
Chodzi, jak sądzę, o to, by zasugerować, iż istnienie prawa naturalnego jest
czymś oczywistym i intuicyjnie zrozumiałym. Ne potrzeba wtedy ani odróżniać
własnej koncepcji prawa naturalnego od innych koncepcji — a na przestrzeni
dziejów sformułowano ich wiele. Nie trzeba także przytaczać argumentów, które
uzasadnią, że ta a nie inna koncepcja jest lepsza czy zwyczajnie prawdziwa. Można
pominąć również to, że odwołania do prawa naturalnego służyły za uzasadnienie
zarówno rewolucji społecznych, jak i prób utrzymania dawnego, konserwatywnego
porządku.
Najogólniej mówiąc prawo naturalne
rozumie się jako „prawo, którego my nie ustanawiamy, lecz które zastajemy
gotowe, niezależne od naszych konwencji, obyczajów i ustaw, a które daje nam
naczelne reguły normatywne: do tych reguł konstytucje i kodeksy nasze mają się
odwoływać i do nich stosować, jeśli zasługują na to, by je sprawiedliwymi
nazwać” (Leszek Kołakowski). Prawo naturalne stanowić ma zatem normę dla prawa
stanowionego, które powinniśmy odrzucać zawsze wtedy, gdy jest niezgodne z
prawem naturalnym.
Obrońcy koncepcji prawa naturalnego,
jak przywołany już Kołakowski czy Leo Strauss, utrzymują, że musi istnieć jakiś
hamulec bezpieczeństwa, który pozwoli bronić się przed prawem co prawda
ustanowionym legalnie, ale nieludzkim. Wspomina się przy tej okazji często o
ustawach norymberskich czy kodeksach stalinowskich. Słusznie też wywodzi się,
że idea prawa naturalnego nie musi być związana ze światopoglądem religijnym.
Niemniej, co także jest prawdą, „zagadnienie prawa naturalnego przedstawia się
dzisiaj jako sprawa lojalności partyjnej. Patrząc wokoło, widzimy dwa wrogie
obozy, mocno obwarowane i ściśle strzeżone. Jeden zajmują liberałowie spod
różnych znaków, drugi katoliccy i niekatoliccy uczniowie Tomasza z Akwinu” (Leo
Strauss). Liberałowie, ale nie tylko oni, chętniej odwołują się do praw
człowieka, które w sposób bezpośredni wskazują na podmiotowe aspekty prawa, wskazują
na godność, równość i wolność ludzi. Do prawa naturalnego częściej odwołują się
konserwatyści, zwłaszcza związani z tradycją katolicką. Wtedy odniesienie do
prawa naturalnego wiąże się z odniesieniem do nauki społecznej Kościoła i do
doktryny tomistycznej, jako najbardziej klasycznego ujęcia doktryny
prawnonaturalnej.
W Katechizmie Kościoła Katolickiego
czytamy: „Prawo
naturalne wyraża pierwsze i istotne zasady kierujące życiem moralnym. Jego
punktem odniesienia jest zarówno dążenie do Boga, który jest źródłem i sędzią
wszelkiego dobra, oraz poddanie się Mu, jak również uznanie drugiego człowieka
za równego sobie. Główne przepisy prawa naturalnego zostały wyłożone w
Dekalogu. Prawo to jest nazywane prawem naturalnym nie dlatego, że odnosi się
do natury istot nierozumnych, lecz dlatego, że rozum, który je ogłasza, należy
do natury człowieka” (nr 1955). Z kolejnych punktów dowiadujemy się, że prawo
naturalne jest uniwersalne i niezmienne, a także, że jest „doskonałym dziełem
Stwórcy” i „dostarcza solidnych podstaw, na których człowiek może wznosić
budowlę zasad moralnych”. W sformułowaniach tych słychać echo doktryny
Akwinaty, zdaniem którego prawo naturalne jest odbiciem prawa wiecznego w
umyśle człowieka. Ks. Dominik Drapiewski dodaje słusznie, że „Tomasz uznaje
istnienie innych niż rozum drogowskazów prawa naturalnego”, choćby „skłonności
naturalne” łączące nas ze światem zwierząt. Zauważa też, że „prawo naturalne
wyraża się w sposób bierny w naturalnych skłonnościach człowieka”. Problem,
który w przypadku tej koncepcji prawa naturalnego narzuca się jako pierwszy to
pomieszanie sfery objawienia i rozumu, a także dziedziny prawa naturalnego i
prawa objawionego. Zarzut te stawiał dla przykładu Leo Strauss.
Kolejny i wcale nie mniej ważny problem, to pomieszanie ze
sobą porządku biologicznego i metafizycznego. Zwolennicy prawa naturalnego w
wykładni katolickiej przypisują człowiekowi metafizycznie rozumianą »istotę«,
którą realizuje on w swoim życiu. Fundamentalnymi składnikami tej natury jest zdolność
do rozmnażania się, której podporządkowuje się relacje miłosne. Związki
jednopłciowe są w tej optyce nienaturalne, gdyż, jak ujęła to kiedyś posłanka
Krystyna Pawłowicz, są jałowe. Takie stawianie sprawy jest problematyczne co
najmniej z dwóch powodów.
Po pierwsze, zarówno klasyczna, arystotelesowska, jak i
tomistyczna (katolicka) koncepcja prawa naturalnego mają charakter
teleologiczny, czyli ukierunkowany na jakiś zewnętrzny, obiektywny cel.
Współgrała ona z dawnym poglądem na świat, w którym każdy byt z natury
ukierunkowany był na realizację określonego celu. Współczesne nauki
przyrodnicze podważyły teleologiczną koncepcję świata, co spowodowało, że
„natura”, o której mowa w prawie naturalnym, przestała mieć charakter
uniwersalny. A człowiek, poprzez swoją „naturę ukierunkowaną na cel”,
przeciwstawiony został reszcie przyrody. Co ciekawe, jeszcze w latach
pięćdziesiątych Strauss mógł żywić przekonanie, że spór o koncepcję
wszechświata wygrały nauki przyrodnicze, z czym muszą liczyć się także
„uczniowie Arystotelesa i Tomasza z Akwinu”. Sprawa ta nie jest jednak taka
prosta. Próbuje się dziś bowiem dyskredytować teorię ewolucji i promować tzw.
teorię inteligentnego projektu czy inne formy kreacjonizmu. Tomiści uprawiają
też nadal „fizykę filozoficzną”, w której rozważania o przyrodzie prowadzi się
w nieprzystającym do nauk przyrodniczych języku Arystotelesa i Tomasza,
opisując świat jako ukierunkowany ku celowi. (Aby się o tym przekonać,
wystarczy wziąć do ręki wydane przez Radio Maryja Wprowadzenie do filozofii).
Niekiedy próbuje się też tak przedstawiać ewolucję, by dostrzec w niej
zorientowanie na cel. Takiej manipulacji dopuścili się choćby akademicy
związani z Akademickim Klubem
Obywatelskim im. Lecha Kaczyńskiego. Biologowie z Komitetu Biologii Ewolucyjnej
i Teoretycznej PAN w uchwalonym
stanowisku pisali: „W oświadczeniu AKO czytamy, że »najważniejszym
zadaniem każdego gatunku jest przekazanie genów następnemu pokoleniu. Stanowi
ono motor ewolucji«. Zwracamy uwagę, że ewolucja nie jest procesem celowym, w
związku z czym gatunki nie mają żadnych »zadań«”. Przypomnieli też, że „teoria ewolucji
pokazuje, że można propagować swoje geny nie rozmnażając się, a zamiast tego
zwiększać liczbę odchowanego potomstwa swych krewnych poprzez udzielanie im
pomocy. Przykładem na to są chociażby robotnice społecznych owadów. Jest to
wiedza elementarna, którą dysponuje każdy student biologii” oraz że „ewolucja
nie tworzy żadnych norm, to społeczeństwa je tworzą. Próby posługiwania się
przy tym źle rozumianą teorią ewolucji bardzo źle się kojarzą, służyły bowiem w
przeszłości do uzasadniania rasizmu i krzewienia nietolerancji”. Innymi słowy,
nie jest możliwe odwoływanie się do biologicznej „natury” człowieka czy do
procesów ewolucyjnych, by uzasadniać istnienie jakiegoś prawa naturalnego,
które z kolei ma być niepodważalną podstawą np. dla uznawania gejów za
nienormalnych. Co więcej, na kanwie danych biologicznych można wnosić, że
człowiekowi właściwa jest inwencja i że, jak pisał socjobiolog J. M. Smith
natura ludzka składa się „ze zdolności rozwinięcia wielu różnych typów
zachowania się w różnych warunkach”. Zgadza się to ze słowami Marka
Piechowiaka, który w ramach wnikliwej interpretacji doktryny Tomasza z Akwinu
stwierdza: „wola w
wielu przypadkach dopiero wyznacza właściwie człowiekowi dobro-cel. Bez
ludzkiej decyzji konkretne dobro dla osoby w wielu przypadkach nie jest
zdeterminowane naturą człowieka i okolicznościami działania. Nawet doskonałe
poznanie ludzkiej natury i okoliczności działania (w tym indywidualnych predyspozycji
i cech) nie pozwala jednoznacznie określić drogi życia prowadzącej do pełni
rozwoju”.
Po
drugie, przesadnie biologiczne odczytanie praw natury prowadzi do czegoś, co
nazywa się błędem naturalistycznym. Polega on „na nieuprawnionym nadawaniu normatywnej mocy temu,
co w naturze — zwłaszcza tak zwanej biologicznej naturze człowieka — zastane.
[…] Traktowanie wszystkiego, co zastane, jako zgodne z boskim, nienaruszalnym
prawe, stawia pod znakiem zapytania całą ludzką aktywność zmierzającą do
usprawnienia życia i działania człowieka. Moralnie podejrzane lub wręcz naganne
byłoby w tej perspektywie np. budowanie samolotów i korzystanie z nich; gdyby
Pan Bóg chciał, żeby człowiek latał, to by mu dał skrzydła. Nawet leczenie
niektórych ułomności okazać się może moralnie dwuznaczne” (Andrzej Szostek).
Warto
również pamiętać, że traktowanie społeczeństwa jako organizmu to metafora dość
zwodnicza. Francuski filozof i lekarz, Georges Canguilhem, znakomicie wskazał
różnice między organizmem a społeczeństwem. Obejmują one m.in. brak wewnętrznej
celowości społeczeństwa, dystans między »organami« społecznymi, które nie muszą
współwystępować ze sobą, a także to, że zespół reguł składających nie na
porządek społeczny wymaga uświadomienia, podtrzymywania i troski. Organy
społeczne („kolektywne środki techniczne, jakimi człowiek dysponuje”) są też
zewnętrzne wobec człowieka i właśnie dlatego można nimi dysponować i je zmieniać.
Literatura:
Canguilhem, G., Normalne i
patologiczne, przeł. P. Pieniążek, słowo/obraz terytoria, Gdańsk 2000.
Drapiewski D., Prawo naturalne w ujęciu
św. Tomasza z Akwinu, „Perspectiva. Legnickie Studia
Teoloiczno-Historyczne”, r. IV, 2005, nr 2.
Kołakowski, L., O prawie naturalnym,
„Ius et Lex”, 2002, nr 1.
Piechowiak, M., „Prawo naturalne w
prawa człowieka”, w: Substancja-Natura-Prawo naturalne, A. Maryniarczyk
i in. (red.), PTTA, Lublin 2006.
Stawrowski, P., Wstęp
do książki »Prawo naturalne a ład polityczny«, Teologia Polityczna.
Strauss, L., Prawo naturalne w
świetle historii, przeł. T. Górski, PAX, Warszawa 1969.
Szostek, A., „Prawo naturalne jako
podstawa działania człowieka (normatywność natury ludzkiej”, w: Substancja-Natura-Prawo
naturalne, A. Maryniarczyk i in. (red.), PTTA, Lublin 2006.
Teoria
ewolucji nie daje argumentów do wygłaszania sądów moralnych,
Komitet Biologii Ewolucyjnej i Teoretycznej PAN.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz