poniedziałek, 12 sierpnia 2019

Błąd antropologiczny


Błąd antropologiczny

„Czuwać to znaczy także zdecydowanie odrzucić ów błąd antropologiczny, który nam zagraża w postaci dwóch wielkich, bardzo niebezpiecznych ideologii: ideologii gender i ideologii LGBT” — Marek Jędraszewski, Jasna Góra, 11/08/2019.
Pojęcie »błędu antropologicznego«, stosowane szeroko przez osoby związane z Kościołem rzymsko-katolickim, wyprowadza się z encykliki Jana Pawła II Centesimus annus z 1991 r. Pisze on (nr 13):
„Pogłębiając obecnie refleksję oraz nawiązując do tego, co zostało powiedziane w encyklikach Laborem exercens i Sollicitudo rei socialis, musimy dodać, że podstawowy błąd socjalizmu ma charakter antropologiczny. Rozpatruje on bowiem pojedynczego człowieka jako zwykły element i cząstkę organizmu społecznego, tak że dobro jednostki zostaje całkowicie podporządkowane działaniu mechanizmu ekonomiczno-społecznego; z drugiej strony utrzymuje on, że dobro jednostki można urzeczywistnić nie uwzględniając jej samodzielnego wyboru i niezależnie od przyjęcia przez nią w sposób indywidualny i wyłączny odpowiedzialności za dobro czy zło. Człowiek zostaje w ten sposób utożsamiony z pewnym zespołem relacji społecznych, a jednocześnie zanika pojęcie osoby jako samodzielnego podmiotu decyzji moralnych, który podejmując je, tworzy porządek społeczny. Skutkiem tej błędnej koncepcji osoby jest deformacja prawa, które określa zakres wolności człowieka, a także sprzeciw wobec własności prywatnej. Człowiek bowiem, pozbawiony wszystkiego, co mógłby »nazwać swoim« oraz możliwości zarabiania na życie dzięki własnej przedsiębiorczości, staje się zależny od machiny społecznej i od tych, którzy sprawują nad nią kontrolę, co utrudnia mu znacznie zrozumienie swej godności jako osoby i zamyka drogę do tworzenia autentycznej ludzkiej wspólnoty.
Z chrześcijańskiej koncepcji osoby wypływa natomiast w sposób konieczny właściwa wizja społeczeństwa. Według Rerum novarum i całej nauki społecznej Kościoła, wyrazem społecznej natury człowieka nie jest jedynie Państwo, ale także różne grupy pośrednie, poczynając od rodziny, a kończąc na wspólnotach gospodarczych, społecznych, politycznych i kulturalnych, które jako przejaw tejże ludzkiej natury posiadają — zawsze w ramach dobra wspólnego — swą własną autonomię. To właśnie nazwałem »podmiotowością« społeczeństwa, która wraz z podmiotowością jednostki, została unicestwiona przez »socjalizm realny«”.
W źródłowym sensie »błąd antropologiczny« oznacza zatem taką wizję i organizację ładu społecznego, która niweluje jednostkową wolność człowieka i sprowadza go wyłącznie do roli trybiku w maszynie czy — lepiej — pozbawionego sprawczości elementu obsługującego funkcje maszyny. Systemy polityczne, które oparte są na błędzie antropologicznym, nie uwzględniają jednostkowego wyboru i jednostkowej odpowiedzialności za dobro i zło, nie postrzegają zatem człowieka, jako podmiotu decyzji, który co prawda w swoich wyborach może błądzić, ale jego decyzyjność należy uznać i uszanować. Poszanowanie podmiotowości moralnej człowieka, z czym wiąże się także akceptacja możliwości błądzenia, jest wprost zadeklarowane przez Sobór Watykański II:
„Obecny Sobór Watykański oświadcza, iż osoba ludzka ma prawo do wolności religijnej. Tego zaś rodzaju wolność polega na tym, że wszyscy ludzie powinni być wolni od przymusu ze strony czy to poszczególnych ludzi, czy to zbiorowisk społecznych i jakiejkolwiek władzy ludzkiej, tak aby w sprawach religijnych nikogo nie przymuszano do działania wbrew jego sumieniu ani nie przeszkadzano mu w działaniu według swego sumienia prywatnym i publicznym, indywidualnym lub w łączności z innymi, byle w godziwym zakresie. Poza tym oświadcza, że prawo do wolności religijnej jest rzeczywiście zakorzenione w samej godności osoby ludzkiej, którą to godność poznajemy przez objawione słowo Boże i samym rozumem. To prawo osoby ludzkiej do wolności religijnej powinno być w taki sposób uznane w prawnym ustroju społeczeństwa, aby stanowiło prawo cywilne.
Z racji godności swojej wszyscy ludzie, ponieważ są osobami, czyli istotami wyposażonymi w rozum i wolną wolę, a tym samym w osobistą odpowiedzialność, nagleni są własną swą naturą, a także obowiązani moralnie do szukania prawdy, przede wszystkim w dziedzinie religii. Obowiązani są też trwać przy poznanej prawdzie i całe swoje życie układać według wymagań prawdy. Tego zaś zobowiązania nie zdołają ludzie wypełnić w sposób zgodny z własną swą naturą, jeśli nie mogą korzystać zarówno z wolności psychologicznej, jak i wolności od zewnętrznego przymusu. A więc prawo do wolności religijnej ma fundament nie w subiektywnym nastawieniu osoby, ale w samej jej naturze. Dlatego prawo do owej wolności przysługuje trwale również tym, którzy nie wypełniają obowiązku szukania prawdy i trwania przy niej; korzystanie zaś z tego prawa nie może napotykać przeszkód, jeśli tylko zachowywany jest sprawiedliwy ład publiczny.
Nakazy Bożego prawa człowiek dostrzega i rozpoznaje za pośrednictwem swego sumienia, do którego jest obowiązany wiernie się stosować w całym swym postępowaniu, aby dotrzeć do swego celu - Boga. Nie wolno więc go zmuszać, aby postępował wbrew swemu sumieniu. Ale nie wolno mu też przeszkadzać w postępowaniu zgodnie z własnym sumieniem, zwłaszcza w dziedzinie religijnej” (Dignitatis humanae, nr 2-3).
Nauczanie Soboru współgra z nauczaniem Tomasza z Akwinu o prymacie sumienia:
„Dzieje się tak nie tylko w dziedzinie uczynków Obojętnych, ale także w zakresie uczynków, które same przez się są dobre lub złe. Nie tylko bowiem to, co jest obojętne, może być przygodnie dobre lub złe, ale także to co dobre może wydawać się złem, a to co złe może wydawać się dobrem, wskutek poznania rozumu. Np. powściągliwość od porubstwa jest pewnym dobrem; ale wola dąży do tego dobra zależnie od tego, jak rozum jej przedstawi to dobro. Jeśli rozum błądzący przedstawi woli to dobro jako zło, wówczas wola, dążąc do tego dobra, dążyłaby doń jako do zła i tym samym byłaby zła, gdyż chce zła, wprawdzie nie tego zła, które samo w sobie jest złe, ale zła przygodnego, na skutek poznania rozumu. Podobnie, wierzyć w Chrystusa jest rzeczą samo przez się dobrą i konieczną do zbawienia. Lecz wola odnosi się do tej sprawy zależnie od tego, jak rozum przedstawi jej. Jeśli więc rozum przedstawi tę wiarę w Chrystusa jako zło, wówczas wola, przyjmując tę wiarę, dążyłaby do niej jako do zła, nie jakoby wiara w Chrystusa była sama przez się złą, lecz dlatego, że byłaby zła przygodnie na skutek poznania” (STh, 1-2, kw. 19, a. 5).
Pamiętać trzeba, że Centesimus annus w głównej mierze poświęcona jest systemom społecznym. Odrzuca socjalizm, a kapitalizm akceptuje z jasno sformułowanymi ograniczeniami. Interesująca wydaje się kwestia, czy pojęcie »błędu antropologicznego« sformułowane w tym kontekście było wykorzystywane w nauczaniu rodzimego Kościoła rzymsko-katolickiego do krytyki negatywnych zjawisk kapitalizmu i czy przypadkiem pracy tej nie wykonało głownie środowisko skupione wokół Magazynu Kontakt.
Interesująca wydaje się również kwestia tego, czy próba narzucenia społeczeństwu ładu opartego na konserwatywnej (by nie rzec — lefebryzującej) wykładni rzymskiego katolicyzmu i ideologii katolickiego nacjonalizmu polskiego nie spełnia kryteriów »błędu antropologicznego«, o którym pisał Jan Paweł II.

Literatura
Jan Paweł II, Centesimus annus.
Sobór Watykański II, Dignitatis humanae.
Tomasz z Akwinu, Summa teologii, 1-2, kw. 19, a. 5).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Mowa nienawiści

Mowa nienawiści Zakres pojęcia „mowa nienawiści” rozciągany bywa tak bardzo, że pojęcie to przestaje być użyteczne. Nie każdy przykł...