Błąd antropologiczny
„Czuwać
to znaczy także zdecydowanie odrzucić ów błąd antropologiczny, który nam
zagraża w postaci dwóch wielkich, bardzo niebezpiecznych ideologii:
ideologii gender i ideologii LGBT” — Marek Jędraszewski, Jasna Góra,
11/08/2019.
Pojęcie
»błędu antropologicznego«, stosowane szeroko przez osoby związane z Kościołem
rzymsko-katolickim, wyprowadza się z encykliki Jana Pawła II Centesimus
annus z 1991 r. Pisze on (nr 13):
„Pogłębiając
obecnie refleksję oraz nawiązując do tego, co zostało powiedziane w encyklikach
Laborem exercens i Sollicitudo rei socialis, musimy dodać, że
podstawowy błąd socjalizmu ma charakter antropologiczny. Rozpatruje on bowiem
pojedynczego człowieka jako zwykły element i cząstkę organizmu społecznego, tak
że dobro jednostki zostaje całkowicie podporządkowane działaniu mechanizmu
ekonomiczno-społecznego; z drugiej strony utrzymuje on, że dobro jednostki
można urzeczywistnić nie uwzględniając jej samodzielnego wyboru i niezależnie
od przyjęcia przez nią w sposób indywidualny i wyłączny odpowiedzialności za
dobro czy zło. Człowiek zostaje w ten sposób utożsamiony z pewnym zespołem
relacji społecznych, a jednocześnie zanika pojęcie osoby jako samodzielnego
podmiotu decyzji moralnych, który podejmując je, tworzy porządek społeczny.
Skutkiem tej błędnej koncepcji osoby jest deformacja prawa, które określa
zakres wolności człowieka, a także sprzeciw wobec własności prywatnej. Człowiek
bowiem, pozbawiony wszystkiego, co mógłby »nazwać swoim« oraz możliwości
zarabiania na życie dzięki własnej przedsiębiorczości, staje się zależny od
machiny społecznej i od tych, którzy sprawują nad nią kontrolę, co utrudnia mu
znacznie zrozumienie swej godności jako osoby i zamyka drogę do tworzenia
autentycznej ludzkiej wspólnoty.
Z
chrześcijańskiej koncepcji osoby wypływa natomiast w sposób konieczny właściwa
wizja społeczeństwa. Według Rerum novarum i całej nauki społecznej
Kościoła, wyrazem społecznej natury człowieka nie jest jedynie Państwo, ale
także różne grupy pośrednie, poczynając od rodziny, a kończąc na wspólnotach
gospodarczych, społecznych, politycznych i kulturalnych, które jako przejaw
tejże ludzkiej natury posiadają — zawsze w ramach dobra wspólnego — swą własną autonomię.
To właśnie nazwałem »podmiotowością« społeczeństwa, która wraz z podmiotowością
jednostki, została unicestwiona przez »socjalizm realny«”.
W
źródłowym sensie »błąd antropologiczny« oznacza zatem taką wizję i organizację
ładu społecznego, która niweluje jednostkową wolność człowieka i sprowadza go wyłącznie
do roli trybiku w maszynie czy — lepiej — pozbawionego sprawczości elementu
obsługującego funkcje maszyny. Systemy polityczne, które oparte są na błędzie antropologicznym,
nie uwzględniają jednostkowego wyboru i jednostkowej odpowiedzialności za dobro
i zło, nie postrzegają zatem człowieka, jako podmiotu decyzji, który co prawda w
swoich wyborach może błądzić, ale jego decyzyjność należy uznać i uszanować.
Poszanowanie podmiotowości moralnej człowieka, z czym wiąże się także
akceptacja możliwości błądzenia, jest wprost zadeklarowane przez Sobór
Watykański II:
„Obecny
Sobór Watykański oświadcza, iż osoba ludzka ma prawo do wolności religijnej.
Tego zaś rodzaju wolność polega na tym, że wszyscy ludzie powinni być wolni od
przymusu ze strony czy to poszczególnych ludzi, czy to zbiorowisk społecznych i
jakiejkolwiek władzy ludzkiej, tak aby w sprawach religijnych nikogo nie
przymuszano do działania wbrew jego sumieniu ani nie przeszkadzano mu w
działaniu według swego sumienia prywatnym i publicznym, indywidualnym lub w
łączności z innymi, byle w godziwym zakresie. Poza tym oświadcza, że prawo do
wolności religijnej jest rzeczywiście zakorzenione w samej godności osoby
ludzkiej, którą to godność poznajemy przez objawione słowo Boże i samym
rozumem. To prawo osoby ludzkiej do wolności religijnej powinno być w taki
sposób uznane w prawnym ustroju społeczeństwa, aby stanowiło prawo cywilne.
Z
racji godności swojej wszyscy ludzie, ponieważ są osobami, czyli istotami
wyposażonymi w rozum i wolną wolę, a tym samym w osobistą odpowiedzialność,
nagleni są własną swą naturą, a także obowiązani moralnie do szukania prawdy,
przede wszystkim w dziedzinie religii. Obowiązani są też trwać przy poznanej
prawdzie i całe swoje życie układać według wymagań prawdy. Tego zaś
zobowiązania nie zdołają ludzie wypełnić w sposób zgodny z własną swą naturą,
jeśli nie mogą korzystać zarówno z wolności psychologicznej, jak i wolności od
zewnętrznego przymusu. A więc prawo do wolności religijnej ma fundament nie w
subiektywnym nastawieniu osoby, ale w samej jej naturze. Dlatego prawo do owej
wolności przysługuje trwale również tym, którzy nie wypełniają obowiązku
szukania prawdy i trwania przy niej; korzystanie zaś z tego prawa nie może
napotykać przeszkód, jeśli tylko zachowywany jest sprawiedliwy ład publiczny.
Nakazy
Bożego prawa człowiek dostrzega i rozpoznaje za pośrednictwem swego sumienia,
do którego jest obowiązany wiernie się stosować w całym swym postępowaniu, aby
dotrzeć do swego celu - Boga. Nie wolno więc go zmuszać, aby postępował wbrew
swemu sumieniu. Ale nie wolno mu też przeszkadzać w postępowaniu zgodnie z
własnym sumieniem, zwłaszcza w dziedzinie religijnej” (Dignitatis humanae,
nr 2-3).
Nauczanie
Soboru współgra z nauczaniem Tomasza z Akwinu o prymacie sumienia:
„Dzieje
się tak nie tylko w dziedzinie uczynków Obojętnych, ale także w zakresie
uczynków, które same przez się są dobre lub złe. Nie tylko bowiem to, co jest
obojętne, może być przygodnie dobre lub złe, ale także to co dobre może wydawać
się złem, a to co złe może wydawać się dobrem, wskutek poznania rozumu. Np.
powściągliwość od porubstwa jest pewnym dobrem; ale wola dąży do tego dobra
zależnie od tego, jak rozum jej przedstawi to dobro. Jeśli rozum błądzący
przedstawi woli to dobro jako zło, wówczas wola, dążąc do tego dobra, dążyłaby
doń jako do zła i tym samym byłaby zła, gdyż chce zła, wprawdzie nie tego zła,
które samo w sobie jest złe, ale zła przygodnego, na skutek poznania rozumu.
Podobnie, wierzyć w Chrystusa jest rzeczą samo przez się dobrą i konieczną do
zbawienia. Lecz wola odnosi się do tej sprawy zależnie od tego, jak rozum
przedstawi jej. Jeśli więc rozum przedstawi tę wiarę w Chrystusa jako zło,
wówczas wola, przyjmując tę wiarę, dążyłaby do niej jako do zła, nie jakoby
wiara w Chrystusa była sama przez się złą, lecz dlatego, że byłaby zła
przygodnie na skutek poznania” (STh, 1-2, kw. 19, a. 5).
Pamiętać
trzeba, że Centesimus annus w głównej mierze poświęcona jest systemom
społecznym. Odrzuca socjalizm, a kapitalizm akceptuje z jasno sformułowanymi
ograniczeniami. Interesująca wydaje się kwestia, czy pojęcie »błędu
antropologicznego« sformułowane w tym kontekście było wykorzystywane w nauczaniu
rodzimego Kościoła rzymsko-katolickiego do krytyki negatywnych zjawisk
kapitalizmu i czy przypadkiem pracy tej nie wykonało głownie środowisko
skupione wokół Magazynu Kontakt.
Interesująca
wydaje się również kwestia tego, czy próba narzucenia społeczeństwu ładu
opartego na konserwatywnej (by nie rzec — lefebryzującej) wykładni rzymskiego katolicyzmu
i ideologii katolickiego nacjonalizmu polskiego nie spełnia kryteriów »błędu antropologicznego«,
o którym pisał Jan Paweł II.
Literatura
Jan Paweł
II, Centesimus
annus.
Sobór
Watykański II, Dignitatis
humanae.
Tomasz
z Akwinu, Summa
teologii, 1-2, kw. 19, a. 5).
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz