wtorek, 13 sierpnia 2019

Ideologia

Ideologia

Nie istnieje jedna, powszechnie akceptowana definicja ideologii. Nic w tym dziwnego. Pojęcie to powstało w XVIII wieku, w dobie, w której kształtowała się wizja nowoczesnej polityki. Początkowo wprowadzono je na oznaczenie nauki o ideach-wrażeniach, tworzących podstawę ludzkiej wiedzy.
Jak słusznie zauważa Krzysztof Świrek, pojęcie ideologii jest sporne, co wiąże się z jego politycznym charakterem — polityka jest bowiem także walką „o słowa i ich definicje”. Od czasu powstania pojęcie ideologii ulegało przekształceniom. „Bywało pojęciem krytycznym lub pozytywnym, do dziś bywa używane w języku nauki i w języku potocznym. Jest na równi pojęciem opisującym rzeczywistość, jak i, węziej zdefiniowane, narzędziem w polemice. Spór o definicję tego pojęcie nie może być więc rozwiązany, ponieważ pokrywa się ono z samym polem polityczności”.
Poniżej przedstawię kilka możliwych sposobów rozumienia ideologii z pełną świadomością, że nie jest to katalog wyczerpujący.

W sensie potocznym ideologia to tyle, co intelektualny parawan, za którym działający aktorzy społeczni ukrywają cyniczną walkę na rzecz swoich jednostkowych interesów. Z takim rozumieniem ideologii może łączyć się postrzeganie jej jako „złej wiary”, postawy samozakłamania, gdy człowiek oszukuje siebie co do tego, kim jest.

Piotr Jaroszyński, akademik związany z Katolickim Uniwersytetem Lubelskim i Wyższą Szkołą Kultury Społecznej i Medialnej w haśle encyklopedycznym proponuje rozumieć ideologię jako „całość poglądów i ocen tłumaczących sytuację historyczno-polityczną, gospodarczą, kulturową i polityczną jakiejś grupy ze względu na jej interesy”.
Jak sądzę, przy takim rozumieniu ideologii, należy tym pojęciem objąć aktywność publiczną hierarchów Kościoła rzymsko-katolickiego w Polsce i związanych z nimi środowisk politycznych. Spójna opowieść, w ramach której opowiada się o ataku społeczności LGBT+ i reprezentantów gender przeciw podstawą cywilizacji i polskości jest wyrazem partykularnych społeczno-politycznych interesów tej grupy rzymskich katolików. Chodzi bowiem o uzasadnienie narodowo-religijnego modelu państwowości, w którym państwo jest ma być de facto państwem katolickim. Podsycanie konfliktu, a następnie przedstawianie się jako ofiara napaści, pozwala na jawne naciski polityczne, kształtowanie języka opisującego rzeczywistość społeczną, uruchamianie mitów, choćby o nierozerwalnym związku polskości z religią rzymsko-katolicką. Figura ofiary, dyskurs zagrożenia, militaryzacja języka są parawanem skrywającym faktyczne cele, trudne do wyartykułowania wprost, tak ze względu na oficjalną doktrynę Kościoła wyłożoną choćby w soborowej konstytucji Gaudium et spes, jak i postępującą laicyzację polskiego społeczeństwa.

Jaroszyński definiuje ideologię także jako „system leżący u podłoża doktryny politycznej, której celem jest realizacja jakiejś utopii”. To rozumienie ideologii wydaje mi się bliskie jej ujęciu w tradycji konserwatywnej i liberalnej, charakteryzowanej przez Świrka na przykładzie poglądów Isaiaha Berlina i Hannah Arendt. Ideologia jest tutaj rozumiana jako zbiór poglądów wyprowadzonych z dogmatycznych przesłanek, których celem jest „formowanie świata ludzkiego na nowych zasadach”. Dzieje się to poprzez dominację danej ideologii, która nie tyle szuka w ramach racjonalnej dyskusji środków pozwalających rozwiązać problemy społeczne, ile umożliwia sprawną likwidację tych problemów. Sama ideologia zaś, jak utrzymuje Arendt, nie daje się weryfikować rozumowo, a to dlatego że „za swój punkt wyjścia obierają zasadę »ruchu«, podatności ludzkiego świata na dowolne kształtowanie” i działają poza właściwymi ramami rzeczywistości, co dla Arendt oznaczać będzie działanie poza formalnoprawną wolnością i równością obywateli, którzy mają zagwarantowane określone swobody. Zniesienie wolności i jej gwarancji paraliżuje politykę, co jest celem działania ideologii totalnych. Pozornie rozszerzają one sferę polityczności na wszystkie dziedziny życia tak, że żadna z nich nie jest już neutralna czy prywatna, w rzeczywistości prowadzi to jednak do podporządkowania sfery społecznej ideologicznej wizji, do ujednolicenia i zaniku polityczności. Ideologia totalna jest więc swego rodzaju „»supersensem«, zbiorem logicznych równań odpornych na wszelki sprawdzian, dyskursem stanowiącym świat sam w sobie, wreszcie — wyczarowującym »świat dostosowany do potrzeb ludzkiego umysłu lepiej niż sama rzeczywistość«. Ideologia tak rozumiana nie działa tylko jako ideał wyznaczający cele polityczne ani tylko jako legitymizacja panowania: jest także narzędziem ujarzmiania jednostek” (wewnętrzny cytat z Korzeni totalitaryzmu Arendt). Berlin pokazał, przypomina Świrek, że narzędziami tego zniewolenia są instytucje (w sensie socjologicznym), mity, formy językowe, w których ideologia wyraża się niekiedy nieświadomie dla mówiącego, rytuna życiowa i rutyna myśli.

Taka charakterystyka ideologii pasuje moim zdaniem do działań podjętych przez Prawo i Sprawiedliwość przy wsparciu Kościoła rzymsko-katolickiego i środowisk narodowych. Jeśli liczni krytycy obecnych władz mają rację, a przychylam się do takiego wniosku, to podejmowane przez władze działania dzieją się zasadniczo poza regułami gry, czego wyjątkowo dobitną ilustracją są zmiany dotyczące władzy sądowniczej. Posunięcia polityczne wkraczają bardzo daleko w sferę życia obywateli — przykładem mową być działania ministra Ziobry i pro-partyjnych działań Trybunału Konstytucyjnego w tzw. sprawie drukarza z Łodzi przy jednoczesnej intensywnej nagonce na Ikeę, która zwolniła pracownika za sposób, w jaki wyrażał swoją postawę wobec osób LGBT+. Zmianom dokonywanym przez władze towarzyszy dyskurs odzyskiwania polskości, która zawsze jest katolicka — pamiętać tu trzeba o deklaracjach Jarosława Kaczyńskiego, że wartości katolickie muszą obowiązywać w Polsce wszystkich, od wierzących po ateistów. Namiętnie wygrywana kwestia zagrożenia ze strony osób LGBT+, dokonywana językiem stygmatyzującym i brutalnym (zaraza, homoterroryzm, dewiacja itd.) zawłaszcza politycznie sferę prywatną tych osób dehumanizując je. Tworzone są także mity scalające tę wspólnotę, w tym w ramach prowadzonej przez państwo polityki historycznej. Ostatnim przykładem jest związana z odsuwaniem w cień historii Armii Krajowej mitologizacja żołnierzy wyklętych i hołdy oddawana Brygadzie Świętokrzyskiej. Pluralistyczna, laicyzująca się społeczność Polski zostaje wtłoczona w określoną, sztywną wizję polskości i polskiego państwa, do której musi się dostosować. Jako oparcie dla tych działań służą takie konstrukty, jak po katolicku rozumiane prawo naturalne, które nie jest ideą weryfikowalną rozumowo, skoro wymaga wiary w określoną postać Boga, który jest twórcą wiecznego prawa, a w tym partycypuje prawo naturalne.

Jeszcze inne ujęcie ideologii pozwala wskazać na jej pozytywny wymiar. Poręcznie wyraża to Louis Althuser pisząc, że ideologia jest „czymś niezbędnym do tego, by w odpowiedni sposób kształtować ludzi, by ich zmieniać i sprawiać, by byli w stanie sprostać wymogom, jakie stawiają przed nimi warunki egzystencji”. Patrząc z tej perspektywy, ideologia pełni ważną rolę adaptacyjną, stanowi także odpowiedź na wyzwania związane z rozchodzeniem się ideałów i ich historycznymi sposobami realizacji. Krytyka ideologii pozwala dostrzec, jak ideały maskują przemoc, nierówności, działania sprzeczne z tym, co jawnie postulowane. Choćby ideologia humanizmu pozwala dostrzec jak dramatycznie rozeszły się ideały humanistyczne z rzeczywistością społeczną: przemocą kolonialną, rasizmem, ksenofobią itd.
Kwestie podnoszone przez społeczność LGBT+ wpisują się, moim zdaniem, właśnie w ten ostatni kontekst myślenia o ideologii. Trudno bowiem mówić, że jasno formułowane cele działań, odwołujące się do formalnej i realnej równości podmiotów wobec prawa czy podnoszenie uniwersalnego charakteru praw człowieka stanowi próbę wprowadzania zmian poza regułami gry. Nie chodzi tu też — wbrew temu, jak często wygląda to w opiniach wyrażanych przez krytyków — o zniszczenie związków heteroseksualnych, zdelegalizowanie takich rodzin itd. Nie idzie też o inżynierię społeczną, której celem byłaby homogenizacja społeczeństwa w duchu neobolszewickim. W ramach społeczności LGBT+ osoby reprezentują różne poglądy polityczne, część społeczności skupia się także na diagnozowaniu i przeciwdziałaniu różnym formom wykluczenia (choćby krytyka kapitalizmu i nierówności w ramach teorii queer, studia intersekcjonalne itd., te składowe powodują, że trudno uznać, że społeczność LGBT+ dąży do realizacji wyłącznie własnych partykularnych celów; inna sprawa, czy społecznie można łatwo dostrzec wyczulenie na problemy wykluczonych inaczej i czy w tej kwestii działania nie powinny być bardziej intensywne). Chodzi raczej o pełniejszą realizację wartości podstawowych dla kultury opartej o prawa człowieka. Wskazane są zatem obszary, w których ideały i rzeczywistość rozchodzą się. Podobnie, społeczność LGBT+ rzuca wyzwanie kulturze, która dumnie nosi sztandar kultury opartej na wiedzy. Znaczna część obecnych w dyskursie poglądów homofobicznych ma legitymizację religijną czy światopoglądową, nie wytrzymując zestawienia z danymi z zakresu nauk o życiu i nauk społecznych.

Literatura

Althusser, L., W imię Marksa, przeł. M. Herer, Warszawa 2009.
Cabestan, Ph., Arnaud T., Le vocabulaire de Sartre, Paris 2001.
Jaroszyński, P., Ideologia, Powszechna Encyklopedia Filozofii, t. IV, Lublin 2003.
Świrek, K., Teorie ideologii na przecięciu marksizmu i psychoanalizy, Warszawa 2018.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Mowa nienawiści

Mowa nienawiści Zakres pojęcia „mowa nienawiści” rozciągany bywa tak bardzo, że pojęcie to przestaje być użyteczne. Nie każdy przykł...