poniedziałek, 12 sierpnia 2019

Ateizm


Ateizm

„Jednocześnie uważam, iż należy ostrzec, że ideologia LGBT, jak pokazują ostatnie doniesienia, została rozszerzona o agendę ateistyczną i satanistyczną, dlatego jej odrzucenie nie może budzić żadnych wątpliwości społecznych”, Dominik kard. Duka, prymas Czech.

Oskarżanie społeczności LGBT+ o ateizm jest, oczywiście, nieprawdziwe. Wśród osób LGBT+ spotkać można zarówno niewierzących, jak wierzących. W kontekście chrześcijaństwa działa w Polsce Wiara i Tęcza. Chrześcijanom LGBT w Polsce poświęciła swoją książkę Dorota Hall.
Można natomiast zastanowić się, czy ateizm — reprezentowany nie tylko przez osoby LGBT+ — faktycznie jest zjawiskiem tak negatywnym, jak chce Duka. A także Jan Paweł II. W Centesimus annus omawiając tzw. „błąd antropologiczny” Jan Paweł II pisał:
„13. […] Jeśli zapytamy dalej, skąd bierze się ta błędna koncepcja natury osoby i „podmiotowości” społeczeństwa, musimy odpowiedzieć, że pierwszym jej źródłem jest ateizm. Odpowiadając na wezwanie Boga, zawarte w samym istnieniu rzeczy, człowiek uświadamia sobie swą transcendentną godność. Każdy człowiek winien sam dać tę odpowiedź, która jest szczytem jego człowieczeństwa, i żaden mechanizm społeczny czy kolektywny podmiot nie może go zastąpić. Negacja Boga pozbawia osobę jej fundamentu, a w konsekwencji prowadzi do takiego ukształtowania porządku społecznego, w którym ignorowana jest godność i odpowiedzialność osoby.
Ateizm, o którym mowa, jest zresztą ściśle związany z oświeceniowym racjonalizmem, który pojmuje rzeczywistość ludzką i społeczną w sposób mechanistyczny. Zostaje w ten sposób zanegowana najgłębsza intuicja prawdziwej wielkości człowieka, jego transcendencja wobec świata rzeczy oraz napięcie, jakie odczuwa on w swoim sercu pomiędzy pragnieniem pełni dobra a własną niezdolnością do osiągnięcia go, przede wszystkim zaś zostaje zanegowana wynikająca stąd potrzeba zbawienia.
14. Te ateistyczne korzenie decydują też o wyborze środków działania właściwym dla socjalizmu, który zostaje potępiony w Rerum novarum”.
Szczególnie ważne są tutaj trzy tezy.
Pierwsza — ateizm nie pozwala człowiekowi uświadomić sobie jego godności, a przez to nie chroni go przed sprowadzeniem do powtarzalnego elementu maszynerii społecznej.
Druga — ateizm wiąże się z racjonalizmem oświeceniowym, który jest źródłem pojmowania człowieka w sposób mechanistyczny.
Trzecia — tylko na gruncie religii chrześcijańskiej, ściślej — rzymskiego katolicyzmu — człowiek może dostrzec swoją godność. Oznacza to negację ateizmu i oświeceniowego racjonalizmu.
Co do związku chrześcijaństwa i rzymskiego katolicyzmu w procesami uświadamiania sobie przez człowieka własnej godności oraz ochrony człowieka przed degradacją można żywić wątpliwości motywowane historycznie. Wystarczy pamiętać o takich postaciach jak Alois Hudal, austriacki biskup, który równie namiętnie kochał Kościół i nazizm. Jego działania przyczyniły się do ucieczki takich zbrodniarzy, jak Josef Mengele. Zaangażowany był także w ruch, którego celem było zaprzestanie prawnego ścigania zbrodniarzy nazistowskich. W latach 30. opublikował on książkę Podstawy narodowego socjalizmu, która uzyskała akceptację hierarchii austriackiej (imprimatur udzielił arcybiskup Wiednia), a przed wpisaniem jej na indeks ksiąg zakazanych uchronił dzieło Eugenio Pacelli, przyszły Pius XII. Z przykładów bardziej współczesnych pamiętać należy o ludobójstwie w Rwandzie. Wielu innych przykładów przemocy, których źródłem są przekonania religijne, podają nowi ateiści.

Przykłady historyczne to jednak za mało. Można wskazać na powody teoretyczne pokazujące, że uwagi Jana Pawła II i kard. Duki nie są trafne.
Zacznę od związków ateizmu z oświeceniowym racjonalizmem, a tego z mechanicyzmem. Krytyka, której rzecznikiem jest Jan Paweł II, podejmuje wątki obecne w Dialektyce oświecenia Maxa Horkheimera i Theodora Adorna, reprezentantów Szkoły Frankfurckiej, którzy są na czarnej liście osób walczących w Polsce z ideologią LGBT. Teoretycy Ci starali się pokazać, ze oświeceniowy racjonalizm przeszedł w swoje własne przeciwieństwo: rozum zastąpiono racjonalizacją, pragmatycznym i instrumentalnym użyciem rozumu, który porzuca swoje zadania teoretyczne i krytyczne, rachując świat w kategoriach zysków i starty. Redukcja rozumu do racjonalności wiąże się zdaniem Horkheimera i Adorna ze „sprostytuowaniem teorii”, czyli rozkładem kultury teoretycznej zastąpionej przez kulturę pragmatyzmu i wynalazczości, wybitnie podatnych na paranoję nacjonalizmu (określenie Autorów) i na despotyzm. Bernard Stiegler posługuje się w tym kontekście pojęciem proletaryzacji, wskazującym na procesy pozbawiające podmiot jego wiedzy. Procesy te obejmują, przykładowo, programy wspierające decyzje konsumenckie, ale — jak sądzę — także instytucje, które zdejmują z podmiotów obowiązek podejmowania decyzji, mówiąc im, co jest dobre, a co złe, co należy robić, czego zaniechać, do których należą także instytucjonalne religie z wyróżnioną grupą nauczycieli.
Niewątpliwie w historii społeczeństw Zachodnich doskonale widać zachodzenie procesów racjonalizacji i proletaryzacji. Nie sądzę jednak, by były one związane w sposób konieczny i wyłączny z ateizmem. Jeśli przyjmiemy, że pewnym minimum racjonalnego podejścia do świata jest krytycyzm i autokrytycyzm, opieranie się na rzetelnej wiedzy, umiejętność podawania uzasadnienia własnego zdania czy poczucie, że prezentowane poglądy mają swoje konsekwencje, to zdecydowanie zaprzeczeniem takiej postawy jest przyjmowanie pewnego światoobrazu na mocy dogmatycznej wiary i przyznanie, że określone osoby pełnią funkcję autorytetów poznawczych na skutek zajmowanego stanowiska. Ma to miejsce w Kościele rzymsko-katolickim z jego strukturą hierarchiczną. Bardzo jasno pisał o tym Jan Paweł II w encyklice Fides et Ratio wiążąc ze stanowiskiem biskupa zdolność do rozeznawania prawdy i wskazywania dróg prawego rozumu (recta ratio):
„Kościół zobowiązany jest wskazywać, co w danym systemie filozoficznym może być niezgodne z wiarą, którą wyznaje. W istocie, wiele kwestii filozoficznych — takich jak zagadnienie Boga, człowieka i jego wolności oraz postępowania etycznego — stanowi bezpośrednie wyzwanie dla Kościoła, ponieważ dotyka prawdy objawionej, powierzonej jego opiece. Kiedy my, biskupi, dokonujemy takiego rozeznania, mamy być «świadkami prawdy», pełniącymi posługę pokorną, ale wytrwałą, której wartość powinien docenić każdy filozof, gdyż jest ona oparciem dla recta ratio, to znaczy dla rozumu rozmyślającego właściwie o prawdzie” (nr 50).
Można powiedzieć, że w kontekście problemów społeczności LGBT+ i gender studies takiego rozeznania dokonuje Marek Jędraszewski czy kard. Duka. A także kongregacje Watykanu. Za przykład niech posłuży ostatni dokument na temat edukacji i gender, gdzie problematyka transpłciowości sprowadzona zostaje do niczym nie umotywowanych fanaberii człowieka (Male and Female…, nr 11, 25). Rozpoznaniom tym przeczy dostępna wiedza z zakresu biologii człowieka, psychologii czy socjologii, nie stanowią one jednak źródła poważnie traktowanych argumentów, skoro rozmijają się z rozeznaniem »świadków prawdy«. Na serio nie bierze się również pod uwagę konsekwencji tych poglądów, które wiążą się z odzwierciedlanymi w badaniach społecznych zaburzeniami jakości życia osób LGBT+, a niekiedy przyczyniają się do stosowania jawnej przemocy wobec osób nieheteronormatywnych. Postawa Kościoła rzymsko-katolickiego sprzyja proletaryzacji również w tym sensie, że podkopuje autorytet wiedzy rzetelnej. Usunięcie homoseksualizmu z listy chorób i zaburzeń psychicznych traktuje się jako wynik lobbingu, mimo badań, które brano pod uwagę podejmując te decyzje. Podtrzymuje się wiarygodność tzw. terapii reparatywnych. Przedstawia jako rzetelne pseudobadania, prowadzone np. w oparciu o nekrologii w prasie czy niereprezentatywne grupy badanych (jak za czasów tzw. socjologii dewiacji, grupy pacjentów określonych oddziałów szpitalnych czy miejsc spotkań erotycznych). Kwestionuje kryteria śmierci mózgowej i oskarża transplantologię o działania kanibalistyczne itd.
 Bardzo wątpliwą kwestią jest także kwalifikowanie ateizmu jako — w rzeczywistości — antyhumanizmu, a więc stanowiska, które nie pozwala na dostrzeżenie godności człowieka. Wiąże się to często z redukowaniem ateizmu to stanowiska, które jest wyłącznie cieniem, rewersem teizmu, a nawet zamaskowaną formą religii, w której wierzy się w nie istnienie boga. Jak pokazuje Tomasz Sieczkowski, ateizm na przestrzeni dziejów nie jest zjawiskiem jednorodnym. Z cała pewnością jednak nie musi ograniczać się tylko do tezy negatywnej — bóg nie istnieje. Teza ta jest raczej składnikiem światopoglądu, który jest pozytywny, a jego sensem jest przekonanie, że nie istnieje świat nadnaturalny, za to istnieje świat naturalny. Jakość życia w tym świecie, moralne odnoszenie się ludzi do siebie i do innych bytów, źródła informacji o rzeczywistości, sposoby minimalizacji przemocy i cierpienia — to tematy ważne dla współczesnych ateistów. Świecki charakter budowanej przez ateistów etyki kontynuuje wysiłki filozofów starożytnych, którzy dokonywali namysłu moralnego przed pojawieniem się chrześcijaństwa i często na chrześcijaństwo oddziaływali. Warto przy tym pamiętać, że sam ateizm, jak i samo bycie wierzącym, nie czyni z człowieka osoby moralnej. Testem dla moralności są za to relacje z innymi ludźmi i innymi zwierzętami, a także pozycja, którą zajmuje się wobec problemów środowiskowych.

Literatura
Heller, M., Moralność myślenia, Kraków 2015.
Horkheimer, M., Adorno, Th., Dialektyka oświecenia, przeł. M. Łukasiewicz, Warszawa 2010.
Jan Paweł II, Centesimus annus.
Sieczkowski, T., Nowy ateizm. Rekonstrukcja światopoglądu, Łódź 2018.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Mowa nienawiści

Mowa nienawiści Zakres pojęcia „mowa nienawiści” rozciągany bywa tak bardzo, że pojęcie to przestaje być użyteczne. Nie każdy przykł...