Ateizm
„Jednocześnie
uważam, iż należy ostrzec, że ideologia LGBT, jak pokazują ostatnie
doniesienia, została rozszerzona o agendę ateistyczną i satanistyczną,
dlatego jej odrzucenie nie może budzić żadnych wątpliwości społecznych”,
Dominik kard. Duka, prymas Czech.
Oskarżanie
społeczności LGBT+ o ateizm jest, oczywiście, nieprawdziwe. Wśród osób LGBT+
spotkać można zarówno niewierzących, jak wierzących. W kontekście chrześcijaństwa
działa w Polsce Wiara i Tęcza. Chrześcijanom LGBT w Polsce poświęciła
swoją książkę
Dorota Hall.
Można
natomiast zastanowić się, czy ateizm — reprezentowany nie tylko przez osoby
LGBT+ — faktycznie jest zjawiskiem tak negatywnym, jak chce Duka. A także Jan
Paweł II. W Centesimus annus omawiając tzw. „błąd antropologiczny” Jan
Paweł II pisał:
„13.
[…] Jeśli zapytamy dalej, skąd bierze się ta błędna koncepcja natury osoby i
„podmiotowości” społeczeństwa, musimy odpowiedzieć, że pierwszym jej źródłem
jest ateizm. Odpowiadając na wezwanie Boga, zawarte w samym istnieniu rzeczy,
człowiek uświadamia sobie swą transcendentną godność. Każdy człowiek winien sam
dać tę odpowiedź, która jest szczytem jego człowieczeństwa, i żaden mechanizm
społeczny czy kolektywny podmiot nie może go zastąpić. Negacja Boga pozbawia
osobę jej fundamentu, a w konsekwencji prowadzi do takiego ukształtowania
porządku społecznego, w którym ignorowana jest godność i odpowiedzialność
osoby.
Ateizm,
o którym mowa, jest zresztą ściśle związany z oświeceniowym racjonalizmem,
który pojmuje rzeczywistość ludzką i społeczną w sposób mechanistyczny. Zostaje
w ten sposób zanegowana najgłębsza intuicja prawdziwej wielkości człowieka,
jego transcendencja wobec świata rzeczy oraz napięcie, jakie odczuwa on w swoim
sercu pomiędzy pragnieniem pełni dobra a własną niezdolnością do osiągnięcia
go, przede wszystkim zaś zostaje zanegowana wynikająca stąd potrzeba zbawienia.
14.
Te ateistyczne korzenie decydują też o wyborze środków działania właściwym dla
socjalizmu, który zostaje potępiony w Rerum novarum”.
Szczególnie
ważne są tutaj trzy tezy.
Pierwsza
— ateizm nie pozwala człowiekowi uświadomić sobie jego godności, a przez to nie
chroni go przed sprowadzeniem do powtarzalnego elementu maszynerii społecznej.
Druga
— ateizm wiąże się z racjonalizmem oświeceniowym, który jest źródłem pojmowania
człowieka w sposób mechanistyczny.
Trzecia
— tylko na gruncie religii chrześcijańskiej, ściślej — rzymskiego katolicyzmu —
człowiek może dostrzec swoją godność. Oznacza to negację ateizmu i
oświeceniowego racjonalizmu.
Co
do związku chrześcijaństwa i rzymskiego katolicyzmu w procesami uświadamiania
sobie przez człowieka własnej godności oraz ochrony człowieka przed degradacją
można żywić wątpliwości motywowane historycznie. Wystarczy pamiętać o takich
postaciach jak Alois Hudal, austriacki biskup, który równie namiętnie kochał
Kościół i nazizm. Jego działania przyczyniły się do ucieczki takich
zbrodniarzy, jak Josef Mengele. Zaangażowany był także w ruch, którego celem
było zaprzestanie prawnego ścigania zbrodniarzy nazistowskich. W latach 30. opublikował
on książkę Podstawy narodowego socjalizmu, która uzyskała akceptację hierarchii
austriackiej (imprimatur udzielił arcybiskup Wiednia), a przed wpisaniem jej na
indeks ksiąg zakazanych uchronił dzieło Eugenio Pacelli, przyszły Pius XII. Z
przykładów bardziej współczesnych pamiętać należy o ludobójstwie w Rwandzie.
Wielu innych przykładów przemocy, których źródłem są przekonania religijne,
podają nowi ateiści.
Przykłady
historyczne to jednak za mało. Można wskazać na powody teoretyczne pokazujące,
że uwagi Jana Pawła II i kard. Duki nie są trafne.
Zacznę
od związków ateizmu z oświeceniowym racjonalizmem, a tego z mechanicyzmem.
Krytyka, której rzecznikiem jest Jan Paweł II, podejmuje wątki obecne w Dialektyce
oświecenia Maxa Horkheimera i Theodora Adorna, reprezentantów Szkoły
Frankfurckiej, którzy są na czarnej liście osób walczących w Polsce z ideologią
LGBT. Teoretycy Ci starali się pokazać, ze oświeceniowy racjonalizm przeszedł w
swoje własne przeciwieństwo: rozum zastąpiono racjonalizacją, pragmatycznym i
instrumentalnym użyciem rozumu, który porzuca swoje zadania teoretyczne i
krytyczne, rachując świat w kategoriach zysków i starty. Redukcja rozumu do
racjonalności wiąże się zdaniem Horkheimera i Adorna ze „sprostytuowaniem
teorii”, czyli rozkładem kultury teoretycznej zastąpionej przez kulturę pragmatyzmu
i wynalazczości, wybitnie podatnych na paranoję nacjonalizmu (określenie Autorów)
i na despotyzm. Bernard Stiegler posługuje się w tym kontekście pojęciem
proletaryzacji, wskazującym na procesy pozbawiające podmiot jego wiedzy.
Procesy te obejmują, przykładowo, programy wspierające decyzje konsumenckie,
ale — jak sądzę — także instytucje, które zdejmują z podmiotów obowiązek
podejmowania decyzji, mówiąc im, co jest dobre, a co złe, co należy robić,
czego zaniechać, do których należą także instytucjonalne religie z wyróżnioną grupą
nauczycieli.
Niewątpliwie
w historii społeczeństw Zachodnich doskonale widać zachodzenie procesów
racjonalizacji i proletaryzacji. Nie sądzę jednak, by były one związane w
sposób konieczny i wyłączny z ateizmem. Jeśli przyjmiemy, że pewnym minimum racjonalnego
podejścia do świata jest krytycyzm i autokrytycyzm, opieranie się na rzetelnej
wiedzy, umiejętność podawania uzasadnienia własnego zdania czy poczucie, że
prezentowane poglądy mają swoje konsekwencje, to zdecydowanie zaprzeczeniem
takiej postawy jest przyjmowanie pewnego światoobrazu na mocy dogmatycznej wiary
i przyznanie, że określone osoby pełnią funkcję autorytetów poznawczych na
skutek zajmowanego stanowiska. Ma to miejsce w Kościele rzymsko-katolickim z
jego strukturą hierarchiczną. Bardzo jasno pisał o tym Jan Paweł II w encyklice
Fides et Ratio wiążąc ze stanowiskiem biskupa zdolność do rozeznawania
prawdy i wskazywania dróg prawego rozumu (recta ratio):
„Kościół
zobowiązany jest wskazywać, co w danym systemie filozoficznym może być
niezgodne z wiarą, którą wyznaje. W istocie, wiele kwestii filozoficznych —
takich jak zagadnienie Boga, człowieka i jego wolności oraz postępowania
etycznego — stanowi bezpośrednie wyzwanie dla Kościoła, ponieważ dotyka prawdy
objawionej, powierzonej jego opiece. Kiedy my, biskupi, dokonujemy takiego
rozeznania, mamy być «świadkami prawdy», pełniącymi posługę pokorną, ale
wytrwałą, której wartość powinien docenić każdy filozof, gdyż jest ona oparciem
dla recta ratio, to znaczy dla rozumu rozmyślającego właściwie o prawdzie” (nr
50).
Można
powiedzieć, że w kontekście problemów społeczności LGBT+ i gender studies
takiego rozeznania dokonuje Marek Jędraszewski czy kard. Duka. A także
kongregacje Watykanu. Za przykład niech posłuży ostatni dokument na temat
edukacji i gender, gdzie problematyka transpłciowości sprowadzona
zostaje do niczym nie umotywowanych fanaberii człowieka (Male and Female…, nr 11, 25). Rozpoznaniom tym
przeczy dostępna wiedza z zakresu biologii człowieka, psychologii czy
socjologii, nie stanowią one jednak źródła poważnie traktowanych argumentów,
skoro rozmijają się z rozeznaniem »świadków prawdy«. Na serio nie bierze się
również pod uwagę konsekwencji tych poglądów, które wiążą się z odzwierciedlanymi
w badaniach społecznych zaburzeniami jakości życia osób LGBT+, a niekiedy
przyczyniają się do stosowania jawnej przemocy wobec osób
nieheteronormatywnych. Postawa Kościoła rzymsko-katolickiego sprzyja
proletaryzacji również w tym sensie, że podkopuje autorytet wiedzy rzetelnej. Usunięcie
homoseksualizmu z listy chorób i zaburzeń psychicznych traktuje się jako wynik
lobbingu, mimo badań, które brano pod uwagę podejmując te decyzje. Podtrzymuje
się wiarygodność tzw. terapii reparatywnych. Przedstawia jako rzetelne
pseudobadania, prowadzone np. w oparciu o nekrologii w prasie czy
niereprezentatywne grupy badanych (jak za czasów tzw. socjologii dewiacji, grupy
pacjentów określonych oddziałów szpitalnych czy miejsc spotkań erotycznych). Kwestionuje
kryteria śmierci mózgowej i oskarża transplantologię o działania
kanibalistyczne itd.
Bardzo wątpliwą kwestią jest także
kwalifikowanie ateizmu jako — w rzeczywistości — antyhumanizmu, a więc stanowiska,
które nie pozwala na dostrzeżenie godności człowieka. Wiąże się to często z
redukowaniem ateizmu to stanowiska, które jest wyłącznie cieniem, rewersem
teizmu, a nawet zamaskowaną formą religii, w której wierzy się w nie istnienie
boga. Jak pokazuje Tomasz Sieczkowski, ateizm na przestrzeni dziejów nie jest
zjawiskiem jednorodnym. Z cała pewnością jednak nie musi ograniczać się tylko
do tezy negatywnej — bóg nie istnieje. Teza ta jest raczej składnikiem
światopoglądu, który jest pozytywny, a jego sensem jest przekonanie, że nie
istnieje świat nadnaturalny, za to istnieje świat naturalny. Jakość życia w tym
świecie, moralne odnoszenie się ludzi do siebie i do innych bytów, źródła
informacji o rzeczywistości, sposoby minimalizacji przemocy i cierpienia — to
tematy ważne dla współczesnych ateistów. Świecki charakter budowanej przez
ateistów etyki kontynuuje wysiłki filozofów starożytnych, którzy dokonywali
namysłu moralnego przed pojawieniem się chrześcijaństwa i często na chrześcijaństwo
oddziaływali. Warto przy tym pamiętać, że sam ateizm, jak i samo bycie wierzącym,
nie czyni z człowieka osoby moralnej. Testem dla moralności są za to relacje z
innymi ludźmi i innymi zwierzętami, a także pozycja, którą zajmuje się wobec
problemów środowiskowych.
Literatura
Drewnowski,
J., Jaki ateizm, jaki
antyklerykalizm?
Heller,
M., Moralność myślenia, Kraków 2015.
Horkheimer,
M., Adorno, Th., Dialektyka oświecenia, przeł. M. Łukasiewicz, Warszawa
2010.
Jan Paweł
II, Centesimus
annus.
Jan Paweł
II, Fides
et Ratio.
Kim jest Paul Cameron? Fakty.
Ośrodek Odwaga.
Kim jest Paul Cameron? Fakty.
Ośrodek Odwaga.
Male and female he created them. For
a path of dialogue on the issue of gender in education.
Prolétarisation, hasło w Ars Industrialis.
Sieczkowski,
T., Nowy ateizm. Rekonstrukcja światopoglądu, Łódź 2018.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz